poniedziałek, 1 lipca 2013

ROZDZIAŁ IV

Kiedy Eli opatrzył kostkę wybuchł śmiechem:
Eli : Jak ty to zrobiłaś?
SooKi: Kiedy SooHyun mnie zobaczył, rzucił się na mnie i mocno przytulił. Ja źle stanęłam i bum.
Eli : Jasne, jest trochę opiekuńczy.
SooKi: Trochę? Serio?
Eli : Trochę bardzo... Ale to dlatego że chce abyś była bezpieczna...
SooKi: Sam mi zrobił krzywdę...- Eli znów wybuchł śmiechem i wyszedł. Po kilku minutach drzwi do pokoju uchyliły się, stanął w nich KiSeop:
KiSeop: Mogę wejść?
SooKi: No... Tak...
KiSeop: Jak tam kostka?
SooKi: Zapytaj się jej...
KiSeop: Wybacz. Ciekawość mnie zżera dlaczego zostałaś wtedy w hotelu?- Wyciągnęłam się do półki przy łóżku i podałam mu kopertę.
SooKi: Ojciec kazał mi to otworzyć dopiero tutaj więc otworzyłam przy dzieciakach, zero tajemnic.
KiSeop: Ten list... Też mam czytać?
SooKi: Jaki list?
KiSeop: No ten.- Wyciągnął zwykłą białą kartkę zgiętą w pół.
SooKi: Nie, daj mi to. Nie widziałam tego...- Spojrzałam się na to trochę podejrzliwie. I zaczęłam czytać.

Droga SooKi
W tym liście przede wszystkim chcę Cię przeprosić i wyjaśnić niektóre sprawy. Zacznę od tego że przypisałem Tobie prawną opiekę nad trojakami. Co do śmierci Twojej matki, to nie była pomyłka, jedyną pomyłką w tej sprawie jest to że to ty powinnaś zginąć a nie ona. Jest to moja wina, teraz pewnie zadajesz sobie pytanie "Jak to?" pozwól że wytłumaczę. Pewnego dnia stało się coś okropnego, zginął młody chłopak, teraz byłby w Twoim wieku, pewnie myślisz "Co jakiś chłopak ma do śmierci Twojej matki?". Otóż to ja go zabiłem i to nie przez przypadek. Ojciec tego chłopaka chciał się zemścić zabijając Ciebie, jak wiesz jesteś  bardzo podobna do matki i was pomylił. Często pytałaś na czym polega moja praca, nie potrafię Ci tego wyjaśnić, ale są to brudne interesy. Dlatego też wysłałem Cię do Korei, w Londynie nie byłaś i już nigdy nie będziesz bezpieczna. Zbyt wiele osób chce Ci zrobić krzywdę. Gdybym Ciebie stracił nie wybaczyłbym sobie tego, nie potrafiłbym żyć z myślą że to przeze mnie. Zrozumiem jeżeli mnie teraz znienawidzisz. Wiedz że to wszystko jest dla Twojego bezpieczeństwa.
                                                                                                                     Kochający ojciec. 

Cała zapłakana zgięłam list i położyłam na półce. Skuliłam się i położyłam, KiSeop niepewnie położył się obok mnie i mocno przytulił, zasnęłam. Podczas mojego snu do pokoju wszedł SooHyun:
SooHyun: KiSeop?
KiSeop: To nie tak jak myślisz... Proszę Cię bądź cicho bo ją obudzisz...
SooHyun: Jak to nie tak jak myślę, leżysz z moją niepełno letnią siostrą w łóżku i jeszcze ją przytulasz... Ty mój przyjaciel?...-Szepnął.
KiSeop: Nic nas nie łączy ani nic się nie stało... Po prostu strasznie wyolbrzymiasz...
SooHyun: To jak to wytłumaczysz?- KiSeop sięgnął po list i wręczył go SooHyun'owi.
SooHyun: Co to?
KiSeop: Przeczytaj...- SooHyun przeczytał i oddał list.
SooHyun: Wiedziałem że jest draniem ale nie aż takim... Tym razem Ci daruję... Ale nie chciałbym was znów zobaczyć w takiej sytuacji.
Obudziłam się rano. KiSeop nadal leżał obok i mnie przytulał. Nie planując mojego czynu, mocno się w niego wtuliłam:
KiSeop: Wyspałaś się?- Otworzyłam szeroko oczy *Myślałam że on nadal śpi.*
SooKi: Eeee... Taaak... Chyba tak...
KiSeop: Chyba?
SooKi: Tak właśnie tak.- Odlepiłam się od niego i wstałam.
KiSeop: A jak emocje, trochę opadły?
SooKi: Nie rozmawiajmy o tym, dobrze?- Chwyciłam list, zeszłam na dół, wzięłam zapałki po czym wyszłam na taras i go spaliłam. Patrząc na palącą się kartkę z moich oczu zaczęły spływać pojedyncze łzy. Kiedy ostatni okruch popiołu zleciał na drewnianą belkę wstałam i otarłam łzy. Wieść o liście szybko się rozeszła w domu była ponura atmosfera, usiadłam na kanapie i skuliłam nogi, patrząc w jeden punkt nie wymówiłam ani jednego słowa. Obok mnie usiadł AJ który oparł głowę na moim ramieniu i objął mnie jedną ręką.
SooKi: Czego chcesz?
AJ: Chciałem Cię pocieszyć?
SooKi: Do tej pory tylko mi dokuczałeś, nagle Ci się odmieniło?
AJ: Słyszałem o liście.
SooKi: Super, i co? Teraz każdy z was będzie mnie ciągle przytulał bo mam ojca który jest mordercą i ukrywał to przede mną?
AJ: Nie... Nie chcesz dzisiaj gdzieś wyjść?- Kiwnęłam głową na nie i gwałtownie wstałam
SooKi: Nie! Nie rozumiesz że nie chce żadnego współczucia!? Nie chcę w ogóle o tym rozmawiać! To są moje problemy nie wasze! Nie możecie mnie po prostu z nimi zostawić?!- I znów się zaczęło. Łzy znów lały się strumieniami, pobiegłam na górę do pokoju a za mną SooHyun.
SooHyun: SooKi... Wiem że nie chcesz współczucia ani nic... Ale czy mogę Ci jakoś pomóc?- Podeszłam do niego i mocno się przytuliłam.
SooHyun: Przepraszam Cię że nie przeżywam tego z Tobą ale... Po prostu już wcześniej wiedziałem jaki jest ojciec dlatego też nic do niego nie czułem... Zejdziesz na śniadanie? Powiem chłopakom żeby nic nie mówili na ten temat... 
SooKi: Jasne...- Zeszliśmy na dół, podczas śniadania było bardzo cicho ale Hoon w końcu przerwał tę ciszę:
Hoon: SooKi, słyszałem że lubiłaś chodzić do szkoły.
SooKi: Tak, i co?
Hoon: Nie ukończyłaś jej jeszcze, prawda?
SooKi: No ta.
Hoon: SooHyun nie myślisz że powinieneś wysłać SooKi do szkoły?
SooHyun: Przecież wiesz że nie... - Przerwał swoją wypowiedź.
SooHyun: Jeżeli ona tego chce, to czemu nie. Chcesz?
SooKi: Czemu nie?- Nie dokańczając śniadania poszłam do pokoju. W połowie dnia zeszłam na dół, chciałam pogadać z Kiseop'em ale go nie było więc wróciłam i siedziałam do końca dnia na podłodze patrząc w okno. Wieczorem leżąc w łóżku usłyszałam piękną fortepianową muzykę, poszłam w jej stronę. Drzwi od pokoju w którym nigdy nie byłam były uchylone. W rogu stał fortepian na którym ku  mojemu zdziwieniu grał KiSeop którego nie było cały dzień w domu. Stanęłam w drzwiach, po kilku sekundach KiSeop się odwrócił:
KiSeop: Dlaczego nie wejdziesz?
SooKi: Emm nie wiem...
KiSeop: Wejdź i siadaj tutaj.- Wskazał na wolne miejsce siedziska od fortepianu. Nieśmiało podeszłam i usiadłam, dłonie złożyłam w koszyczek który ułożyłam na jego ramieniu opierając głowę.
SooKi: Gdzie dzisiaj byłeś?- Zapytałam cicho.
KiSeop: A co, stęskniłaś się?
SooKi: Nawet nie wiesz jak bardzo...- KiSeop przerwał grę i się na mnie spojrzał, chciał coś powiedzieć ale się przed tym cofnął.
SooKi: Coś chciałeś powiedzieć.
KiSeop: Nie, nieważne.
SooKi: Dla mnie ważne, powiedz.
KiSeop: Oberwie mi się od SooHyun jeżeli mu o tym powiesz ale co tam...- KiSeop zbliżył się i czule pocałował, kiedy się odsunął ja siedziałam bez ruchu:
KiSeop: Chcesz mnie uderzyć?
SooKi: Nie...
KiSeop: Serio?
SooKi: Serio...
KiSeop: A co ty na to?- Przysunęłam się i odwzajemniłam pocałunek.
KiSeop: Nikt nie może się o tym dowiedzieć...
SooKi: Potrafisz mnie pocieszyć...
KiSeop: Przepraszam ale SooHyun by mnie zabił gdyby się dowiedział...
SooKi: Jasne... To ja już pójdę... Lepiej żeby nas nikt nie zobaczył, wiesz... Podejrzenia...- Zrobiłam  wścibską miną i wyszłam. Zeszłam na dół gdzie był SooHyun który rozmawiał przez komórkę ze starszą kobietą. Rozmowa trwała dość długo ale w końcu doczekałam się jej końca:
SooKi: Co tam... Rozmawiałeś z dziewczyną?- Uśmiechnęłam się.
SooHyun: Ha. Nie, mieszkasz już tutaj ok. trzech tygodni i nigdy nie gadałem z żadną dziewczyną ani nie spotykałem.
SooKi: Inna orientacja?
SooHyun: Widzę że humor Ci powraca.
SooKi: Tak... Siedząc przez ten dzień w pokoju przemyślałam to i owo.
SooHyun: Nie chcesz wiedzieć z kim rozmawiałem?
SooKi: A powinnam? Ech... Niech stracę... Z kim rozmawiałeś?
SooHyun: Z Twoją może przyszłą dyrektorką.
SooKi: Dlaczego może?
SooHyun: Bo to szkoła prywatna, do niej nie przyjmują byle kogo. Jutro będziesz miała rozmowę. Dlatego też trzeba ogarnąć dom...
SooKi: Dom? A nie salon? Ewentualnie miejsce spotkania?
SooHyun: Nie... Jedyne czego nie musimy sprzątać to swoich pokoi. To znaczy, ty swój musisz... Wiesz sprawdzenie warunków do nauki.
SooKi: Tsa...- Odwróciłam się i poszłam na  taras. Po kilku minutach dołączył do mnie SooHyun...
SooKiSooHyun... Opowiedz mi o swoim dzieciństwie.
SooHyun: Na przykład?
SooKi: Nie wiem... To co chcesz...
SooHyun: Jak wiesz rodzice mnie zostawili z dziadkami, uwielbiałem grać w piłkę nożną grałem w nią codziennie. Potem zaczęłam brać udział w konkursach wokalnych przez co uświadomiłem sobie że chce zostać idolem. Kiedy byłem w drugiej klasie dziadek poważnie zachorował... Brakło nam pieniędzy, czasem było tak że nie jadłem przez trzy dni. Rodzice o tym wiedzieli ale ojca to nie ruszało...Nie mieliśmy od niego żadnej pomocy mimo iż mama chciała i próbowała on kontrolował wszystkie listy jakie wysyłała.- SooHyun zaczął kręcić głową w prawą i lewą stronę a po jego poliku zleciało kilka łez.
SooKi: Miałeś kontakt z matką?
SooHyun: Mimo sprzeciwu ojca... Tak... Miałem... Raz nawet do mnie przyleciała, wtedy dowiedziałem się że mam Ciebie. Ona zawsze chciała żebyśmy się poznali.
SooKi: Zaraz... To ty byłeś tym chłopcem z którym mama tak często rozmawiała?
SooHyun: Chyba tak...
SooKi: Kiedy ostatni raz rozmawiałeś z ojcem?
SooHyun: Rok po ich wyprowadzce odbyła się nasza ostatnia rozmowa... Wtedy przylecieli po resztę rzeczy...- Wstałam i otarłam mu łzy po czym mocno go przytuliłam:
SooKiSooHyun... Mam coś dla Ciebie...
SooHyun: Co takiego?- Na szyi nosiłam dwa łańcuszki z połówkami serduszka które do siebie pasowały. Ściągnęłam jedną i dałam SooHyun'owi:
SooKi: Weź to...
SooHyun: Dlaczego dajesz to akurat mi? Nie chcesz tego dać komuś innemu?
SooKiSooHyun... Połówkę którą Ci wręczyłam... Nosiła mama... Zaczęłyśmy to nosić gdy na świecie jeszcze nie było trojaków. Ona na pewno była by szczęśliwa gdyby tylko wiedziała że się poznaliśmy. A za pewne nie miałaby nic przeciwko żebyś nosił tą połówkę.
SooHyun: Oczywiście że będę ją nosić ale... Czy to jest niemęskie?
SooKi: Nic Ci nie grozi... I tak nie jesteś męski...- Pocałowałam go w polik i poszłam spać...