Podróż była dość długa, polało się dużo łez. Do tej pory nie wiem
co się dzieje i co nam grozi. Nie potrafię zrozumieć postępowania
ojca.Mimo iż jest ciepło, mi ciągle jest zimno, zasypiam. Budzę się na
ramieniu jednego z mężczyzn:
?: Dobrze że już wstałaś, prawie jesteśmy na miejscu.- spojrzałam się na niego dziwnym wzrokiem:
?: Powiedziałem coś nie tak?
SooKi: Ty w ogóle coś do mnie powiedziałeś... Nikt z was tego nie robił.
?: Dlatego że oni dłużej pracują w tym zawodzie...
SooKi: W jakim zawodzie?
?: Ochroniarzy?
SooKi: Zaraz... Nie nadążam... Coś grozi mi i dzieciakom, mamy być bezpieczni, wy jesteście ochroniarzami...- mężczyzna siedzący po drugiej mojej stronie zsunął z oczu okulary i spojrzał na tego który ze mną rozmawiał, on się odwrócił i nie odezwał już ani jednym słowem. Wylądowaliśmy, mężczyzna z którym rozmawiałam wziął moje torby. Przed lotniskiem stały dwa samochody jednym jechałam ja a drugim dzieciaki. Dojechaliśmy do pięknego, białego, niedużego domu, w drzwiach stał starszy pan. Mężczyzna chwycił torby i zaniósł je do mieszkania. Starszy pan spojrzał się na naszą czwórkę z lekkim zdziwieniem:
Dziadek: SooKi?
SooKi: Tak... A pan to nasz... Dziadek?
Dziadek: Owszem... Pamiętasz mnie?
SooKi: Bardzo chciałabym powiedzieć że tak ale z przykrością muszę powiedzieć że nie...
Dziadek: No nic... A to zapewne są słynne trojaki- uśmiechnął się szczerze.
SooKi: Tak, to one ale... Nie znają Koreańskiego. Nie dogada się pan z nimi.
Dziadek: Proszę Cię, nie mów do mnie "pan". Wejdźcie do środka.- Powiedziałam do dzieci żeby szły za mną. JunHee złapała mocno moją rękę i nie chciała jej puszczać. Dziadek zaprosił nas do salonu, dzieciaki były dość zestresowane i siedziały blisko mnie.
SooKi: Dobra dzieciaki, to jest SangWoo, nasz dziadek. Nie macie czego się bać.- rozeszły się trochę po kanapie.
SooKi: Więc... Powiedziano mi że będziemy z dziadkiem mieszkać.
Dziadek: Właśnie z tym jest mała zmiana o której nie może dowiedzieć się Twój ojciec...Jestem bardzo chory i nie jestem w stanie się wami opiekować dlatego będziesz mieszkała ze swoim bratem natomiast dzieciaki z ciotką.
SooKi: A co z JunHee? I z którym? Hanghee czy SangHee?
Dziadek: Źle mnie zrozumiałaś... Zapewne w ogólne mnie nie zrozumiałaś, no tak przecież rodzice Ci nic nie mówili. Masz starszego brata, nazywa się SooHyun. To porządny chłopak.
SooKi: Mam brata?
Dziadek: Tak.
SooKi: Dlaczego on nie mieszkał z nami? Zaczynając od tego co z nim się działo przez tyle lat? I dlaczego nie mieliśmy z nim żadnego kontaktu?
Dziadek: Gdy SooHyun miał 5 lat Twoi rodzice postanowili się wyprowadzić do Londynu, ale nie zabrali go ze sobą ponieważ stwierdzili że będzie miał problem z dwoma językami. Więc został ze mną i Twoją babcią.
SooKi: A gdzie jest babcia?
Dziadek: Spóźniłaś się o dwa miesiące...
SooKi: Tak mi przykro... Jeżeli mogę wiedzieć... Czyim ojcem jesteś?
Dziadek: Twojej matki.- zrobiło mi się strasznie głupio. Najpierw pytam gdzie babcia która już nie żyje a za chwilę okazuje się że dziadek którego nie znałam jest ojcem mojej matki, której również nie ma wśród żywych. Po długiej rozmowie poprosiłam aby dziadek zostawił mnie i dzieciaki samych, chciałam im wszystko wytłumaczyć.
SooKi: A więc dowiedziałam się że nie będziemy tutaj mieszkać i nie jest nas tylko czwórka.
YunHee: Gdzie będziemy mieszkać?
SooKi: Wy będziecie mieszkać z ciotką której nie znam. A ja z tym...Tym piątym a pierwszym.
SangHee: Jak mamy to rozumieć? Jaki piąty?
SooKi: Dowiedziałam się że mamy... Brata...
YunHee: Ale to niczego nie zmieni, prawda?
SooKi: Niczego.- Godziny mijały, byłam zmęczona ponieważ nie byłam przyzwyczajona do Koreańskiego czasu. Musiałam czekać do 10:00 aż rzekomo mój brat się zjawi. Cała noc już minęła, od spotkania z bratem dzieliły mnie dosłownie minuty, byłam podekscytowana a za razem zdenerwowana. Po YunHee widziałam, że bardzo się boi:
SooKi: Co się dzieje?- Objęłam ją ręką.
YunHee: Chciałabym pogadać z dziadkiem.
SooKi: Chyba mam na to sposób...
YunHee: Jaki?- Na jej twarzy pojawił się lekki uśmieszek, którego pomimo iż był mały nie dało się ukryć. Kiedy chciałam mówić jaki mam pomysł, ktoś zapukał do drzwi. Do domu wszedł młody mężczyzna:
SooHyun: Witaj dziadku, jak się czujesz?
Dziadek: Witaj, dobrze. Chodź do salonu, chcę Ci kogoś przedstawić.- Oboje weszli do pokoju. Gdy stanął w drzwiach, od razu wiedziałam kim jest. Spojrzał na mnie i go zamurowało:
SooHyun: To ona?- szepnął cicho do dziadka.
Dziadek: Tak... SooHyun to SooKi. SooKi, to Twój brat.
SooHyun: Hej, miło mi.- Uśmiechnął się i podał mi dłoń.
SooKi: Mi również...- Podałam mu dłoń po czym szybko ją zabrałam.
Dziadek: Napijesz się czegoś?
SooHyun: Nie, jestem tutaj tylko po SooKi i zabieram ją na próbę.
Dziadek: Rozumiem, uważaj na nią, za dużo już straciliśmy.
SooHyun: Jak najbardziej.- Pożegnałam się z dzieciakami i dziadkiem, SooHyun wziął moje torby i wyszliśmy. Włożył torby do bagażnika po czym otworzył mi drzwi, pojechaliśmy. Praktycznie siedziałam cały czas cicho co chyba nie za bardzo odpowiadało SooHyun:
SooHyun: Rozumiem że to może być dla Ciebie ciężkie ale chyba nie będziesz ciągle siedziała cicho?
SooKi: Nie dlaczego? Po prostu próbuję to wszystko złożyć w jedno...
SooHyun: Mogę Ci w tym jakoś pomóc?
SooKi: Nie wydaje mi się...
SooHyun: Czyli nie chcesz teraz rozmawiać?
SooKi: Nie, dlaczego... Chciałabym się czegoś o Tobie dowiedzieć...
SooHyun: To tak samo jak ja...- Powiedzieliśmy o sobie najważniejsze informacje, stwierdziliśmy że reszta i tak z czasem wyjdzie w praniu:
SooKi: Wydaje mi się że nie powiedziałeś jednego...
SooHyun: Czego?
SooKi: Na jaką próbę mnie zabierasz?
SooHyun: Należę do boysbandu.
SooKi: Awww to takie, męskie.- Uśmiechnęłam się a on odwzajemnił mój uśmiech.- Jakiś popularny chociaż?
SooHyun: W Korei tak, nie wiem jak u Ciebie.
SooKi: Mam sławnego brata?
SooHyun: Chyba można tak powiedzieć... A ta trójka która została u dziadka to?
SooKi: YunHee, HangHee i SangHee, również Twoje rodzeństwo.- SooHyun posmutniał dlatego postanowiłam się już nie odzywać. Dojechaliśmy na miejsce, SooHyun wysiadł jako pierwszy. Krzyki dziewczyn o mało co nie rozwaliły mi bębenków, podszedł i otworzył mi drzwi. Kiedy wyszłam złapał mnie za dłoń żebym nie zgubiła się w tym tłumie, dziewczyny zaczęły płakać a ich krzyki były coraz głośniejsze. Jego ochroniarz zaprowadził nas na plac na którym miała się odbyć próba i wieczorny występ. Plac był strasznie duży, byli już tam wszyscy którzy współpracują z boysbandem do którego należy SooHyun, chłopcy czekali na niego z niecierpliwością. Chwyciłam mocniej jego dłoń ponieważ bardzo się bałam, podeszliśmy do chłopaków:
Hoon: Heeej... To Twoja siostra?
SooHyun: Tak. Trzymaj łapy z daleka od niej, oczy też.
Hoon: Nie obiecuję.- Uśmiechnął się cwaniacko.
SooHyun: Chłopaki to Sooki, od prawej to Eli, KiSeop, Hoon, Kevin, DongHo i AJ. Tamten pan to... -SooHyun mówił coś dalej ale ja skupiłam swoje oczy na czymś innym, właściwie na KIMŚ innym. Dokładnie na KiSeop'ie który się słodko do mnie uśmiechał po czym spojrzał na SooHyun:
SooHyun: Czyli chyba już wszystkich Ci pokazałem.
...
...
...
SooHyun: SooKi? Kontaktujesz?
SooKi: Ugh... Tak, przepraszam.
AJ: SooHyun jesteś pewny że to Twoja siostra?
SooHyun: Nie rozumiem czy wy coś do niej macie?
Kevin: Nie, po prostu... Nie jesteście do siebie specjalnie podobni i ona jest... No wiesz...
SooHyun: Dzięki.
Eli: Nie zrozum nas źle...
AJ: Eli... To nic nie pomoże, to nie zmienia faktu że ona jest...
SooHyun: Więc wy teraz też mnie źle nie zrozumcie ale jesteście dla niej za starzy.- KiSeop spojrzał się na mnie i na SooHyun wzrokiem który mówił sam za siebie "Jak to?"
DongHo: Kto jak kto.
SooKi: Jaka jestem? Chcę wiedzieć jaka jestem... Brzydka, gruba...?
Hoon: Ładna...- Jego oczy powędrowały od góry do dołu.
Eli: Możemy zrobić tą próbę a potem urządzić sobie pogawędki?- Chłopcy zrobili próbę, kilka godzin później odbył się występ. Po nim zostaliśmy by posłuchać jeszcze innych wykonawców. SooHyun, Kevin, AJ, DongHo, Eli i Hoon gdzieś poszli a ja i KiSeop zostaliśmy sami. Byłam ubrana dość cienko a było dość chłodno.
KiSeop: Nie jest Ci zimno?
SooKi: Nie, to znaczy nie za bardzo.
KiSeop: Czyli jest?
SooKi: Nie...- KiSeop ściągnął swoją bluzę i mi ją oddał.- Mówiłam że nie jest mi zimno...
KiSeop: Widzę że kłamiesz...- Uśmiechnął się.
SooKi: Podoba... Mi się Twój głos...
KiSeop: Miło mi. - Uśmiechnął się a ja odwzajemniłam szczery uśmiech. Chłopcy wrócili a KiSeop zamilkł. SooHyun spojrzał na bluzę i na KiSeop'a który odwrócił się do niego plecami. Wszystko dzisiaj wydawało się strasznie dziwne ale nie spocznę do póki nie dowiem się o co w tym wszystkim chodzi...
?: Dobrze że już wstałaś, prawie jesteśmy na miejscu.- spojrzałam się na niego dziwnym wzrokiem:
?: Powiedziałem coś nie tak?
SooKi: Ty w ogóle coś do mnie powiedziałeś... Nikt z was tego nie robił.
?: Dlatego że oni dłużej pracują w tym zawodzie...
SooKi: W jakim zawodzie?
?: Ochroniarzy?
SooKi: Zaraz... Nie nadążam... Coś grozi mi i dzieciakom, mamy być bezpieczni, wy jesteście ochroniarzami...- mężczyzna siedzący po drugiej mojej stronie zsunął z oczu okulary i spojrzał na tego który ze mną rozmawiał, on się odwrócił i nie odezwał już ani jednym słowem. Wylądowaliśmy, mężczyzna z którym rozmawiałam wziął moje torby. Przed lotniskiem stały dwa samochody jednym jechałam ja a drugim dzieciaki. Dojechaliśmy do pięknego, białego, niedużego domu, w drzwiach stał starszy pan. Mężczyzna chwycił torby i zaniósł je do mieszkania. Starszy pan spojrzał się na naszą czwórkę z lekkim zdziwieniem:
Dziadek: SooKi?
SooKi: Tak... A pan to nasz... Dziadek?
Dziadek: Owszem... Pamiętasz mnie?
SooKi: Bardzo chciałabym powiedzieć że tak ale z przykrością muszę powiedzieć że nie...
Dziadek: No nic... A to zapewne są słynne trojaki- uśmiechnął się szczerze.
SooKi: Tak, to one ale... Nie znają Koreańskiego. Nie dogada się pan z nimi.
Dziadek: Proszę Cię, nie mów do mnie "pan". Wejdźcie do środka.- Powiedziałam do dzieci żeby szły za mną. JunHee złapała mocno moją rękę i nie chciała jej puszczać. Dziadek zaprosił nas do salonu, dzieciaki były dość zestresowane i siedziały blisko mnie.
SooKi: Dobra dzieciaki, to jest SangWoo, nasz dziadek. Nie macie czego się bać.- rozeszły się trochę po kanapie.
SooKi: Więc... Powiedziano mi że będziemy z dziadkiem mieszkać.
Dziadek: Właśnie z tym jest mała zmiana o której nie może dowiedzieć się Twój ojciec...Jestem bardzo chory i nie jestem w stanie się wami opiekować dlatego będziesz mieszkała ze swoim bratem natomiast dzieciaki z ciotką.
SooKi: A co z JunHee? I z którym? Hanghee czy SangHee?
Dziadek: Źle mnie zrozumiałaś... Zapewne w ogólne mnie nie zrozumiałaś, no tak przecież rodzice Ci nic nie mówili. Masz starszego brata, nazywa się SooHyun. To porządny chłopak.
SooKi: Mam brata?
Dziadek: Tak.
SooKi: Dlaczego on nie mieszkał z nami? Zaczynając od tego co z nim się działo przez tyle lat? I dlaczego nie mieliśmy z nim żadnego kontaktu?
Dziadek: Gdy SooHyun miał 5 lat Twoi rodzice postanowili się wyprowadzić do Londynu, ale nie zabrali go ze sobą ponieważ stwierdzili że będzie miał problem z dwoma językami. Więc został ze mną i Twoją babcią.
SooKi: A gdzie jest babcia?
Dziadek: Spóźniłaś się o dwa miesiące...
SooKi: Tak mi przykro... Jeżeli mogę wiedzieć... Czyim ojcem jesteś?
Dziadek: Twojej matki.- zrobiło mi się strasznie głupio. Najpierw pytam gdzie babcia która już nie żyje a za chwilę okazuje się że dziadek którego nie znałam jest ojcem mojej matki, której również nie ma wśród żywych. Po długiej rozmowie poprosiłam aby dziadek zostawił mnie i dzieciaki samych, chciałam im wszystko wytłumaczyć.
SooKi: A więc dowiedziałam się że nie będziemy tutaj mieszkać i nie jest nas tylko czwórka.
YunHee: Gdzie będziemy mieszkać?
SooKi: Wy będziecie mieszkać z ciotką której nie znam. A ja z tym...Tym piątym a pierwszym.
SangHee: Jak mamy to rozumieć? Jaki piąty?
SooKi: Dowiedziałam się że mamy... Brata...
YunHee: Ale to niczego nie zmieni, prawda?
SooKi: Niczego.- Godziny mijały, byłam zmęczona ponieważ nie byłam przyzwyczajona do Koreańskiego czasu. Musiałam czekać do 10:00 aż rzekomo mój brat się zjawi. Cała noc już minęła, od spotkania z bratem dzieliły mnie dosłownie minuty, byłam podekscytowana a za razem zdenerwowana. Po YunHee widziałam, że bardzo się boi:
SooKi: Co się dzieje?- Objęłam ją ręką.
YunHee: Chciałabym pogadać z dziadkiem.
SooKi: Chyba mam na to sposób...
YunHee: Jaki?- Na jej twarzy pojawił się lekki uśmieszek, którego pomimo iż był mały nie dało się ukryć. Kiedy chciałam mówić jaki mam pomysł, ktoś zapukał do drzwi. Do domu wszedł młody mężczyzna:
SooHyun: Witaj dziadku, jak się czujesz?
Dziadek: Witaj, dobrze. Chodź do salonu, chcę Ci kogoś przedstawić.- Oboje weszli do pokoju. Gdy stanął w drzwiach, od razu wiedziałam kim jest. Spojrzał na mnie i go zamurowało:
SooHyun: To ona?- szepnął cicho do dziadka.
Dziadek: Tak... SooHyun to SooKi. SooKi, to Twój brat.
SooHyun: Hej, miło mi.- Uśmiechnął się i podał mi dłoń.
SooKi: Mi również...- Podałam mu dłoń po czym szybko ją zabrałam.
Dziadek: Napijesz się czegoś?
SooHyun: Nie, jestem tutaj tylko po SooKi i zabieram ją na próbę.
Dziadek: Rozumiem, uważaj na nią, za dużo już straciliśmy.
SooHyun: Jak najbardziej.- Pożegnałam się z dzieciakami i dziadkiem, SooHyun wziął moje torby i wyszliśmy. Włożył torby do bagażnika po czym otworzył mi drzwi, pojechaliśmy. Praktycznie siedziałam cały czas cicho co chyba nie za bardzo odpowiadało SooHyun:
SooHyun: Rozumiem że to może być dla Ciebie ciężkie ale chyba nie będziesz ciągle siedziała cicho?
SooKi: Nie dlaczego? Po prostu próbuję to wszystko złożyć w jedno...
SooHyun: Mogę Ci w tym jakoś pomóc?
SooKi: Nie wydaje mi się...
SooHyun: Czyli nie chcesz teraz rozmawiać?
SooKi: Nie, dlaczego... Chciałabym się czegoś o Tobie dowiedzieć...
SooHyun: To tak samo jak ja...- Powiedzieliśmy o sobie najważniejsze informacje, stwierdziliśmy że reszta i tak z czasem wyjdzie w praniu:
SooKi: Wydaje mi się że nie powiedziałeś jednego...
SooHyun: Czego?
SooKi: Na jaką próbę mnie zabierasz?
SooHyun: Należę do boysbandu.
SooKi: Awww to takie, męskie.- Uśmiechnęłam się a on odwzajemnił mój uśmiech.- Jakiś popularny chociaż?
SooHyun: W Korei tak, nie wiem jak u Ciebie.
SooKi: Mam sławnego brata?
SooHyun: Chyba można tak powiedzieć... A ta trójka która została u dziadka to?
SooKi: YunHee, HangHee i SangHee, również Twoje rodzeństwo.- SooHyun posmutniał dlatego postanowiłam się już nie odzywać. Dojechaliśmy na miejsce, SooHyun wysiadł jako pierwszy. Krzyki dziewczyn o mało co nie rozwaliły mi bębenków, podszedł i otworzył mi drzwi. Kiedy wyszłam złapał mnie za dłoń żebym nie zgubiła się w tym tłumie, dziewczyny zaczęły płakać a ich krzyki były coraz głośniejsze. Jego ochroniarz zaprowadził nas na plac na którym miała się odbyć próba i wieczorny występ. Plac był strasznie duży, byli już tam wszyscy którzy współpracują z boysbandem do którego należy SooHyun, chłopcy czekali na niego z niecierpliwością. Chwyciłam mocniej jego dłoń ponieważ bardzo się bałam, podeszliśmy do chłopaków:
Hoon: Heeej... To Twoja siostra?
SooHyun: Tak. Trzymaj łapy z daleka od niej, oczy też.
Hoon: Nie obiecuję.- Uśmiechnął się cwaniacko.
SooHyun: Chłopaki to Sooki, od prawej to Eli, KiSeop, Hoon, Kevin, DongHo i AJ. Tamten pan to... -SooHyun mówił coś dalej ale ja skupiłam swoje oczy na czymś innym, właściwie na KIMŚ innym. Dokładnie na KiSeop'ie który się słodko do mnie uśmiechał po czym spojrzał na SooHyun:
SooHyun: Czyli chyba już wszystkich Ci pokazałem.
...
...
...
SooHyun: SooKi? Kontaktujesz?
SooKi: Ugh... Tak, przepraszam.
AJ: SooHyun jesteś pewny że to Twoja siostra?
SooHyun: Nie rozumiem czy wy coś do niej macie?
Kevin: Nie, po prostu... Nie jesteście do siebie specjalnie podobni i ona jest... No wiesz...
SooHyun: Dzięki.
Eli: Nie zrozum nas źle...
AJ: Eli... To nic nie pomoże, to nie zmienia faktu że ona jest...
SooHyun: Więc wy teraz też mnie źle nie zrozumcie ale jesteście dla niej za starzy.- KiSeop spojrzał się na mnie i na SooHyun wzrokiem który mówił sam za siebie "Jak to?"
DongHo: Kto jak kto.
SooKi: Jaka jestem? Chcę wiedzieć jaka jestem... Brzydka, gruba...?
Hoon: Ładna...- Jego oczy powędrowały od góry do dołu.
Eli: Możemy zrobić tą próbę a potem urządzić sobie pogawędki?- Chłopcy zrobili próbę, kilka godzin później odbył się występ. Po nim zostaliśmy by posłuchać jeszcze innych wykonawców. SooHyun, Kevin, AJ, DongHo, Eli i Hoon gdzieś poszli a ja i KiSeop zostaliśmy sami. Byłam ubrana dość cienko a było dość chłodno.
KiSeop: Nie jest Ci zimno?
SooKi: Nie, to znaczy nie za bardzo.
KiSeop: Czyli jest?
SooKi: Nie...- KiSeop ściągnął swoją bluzę i mi ją oddał.- Mówiłam że nie jest mi zimno...
KiSeop: Widzę że kłamiesz...- Uśmiechnął się.
SooKi: Podoba... Mi się Twój głos...
KiSeop: Miło mi. - Uśmiechnął się a ja odwzajemniłam szczery uśmiech. Chłopcy wrócili a KiSeop zamilkł. SooHyun spojrzał na bluzę i na KiSeop'a który odwrócił się do niego plecami. Wszystko dzisiaj wydawało się strasznie dziwne ale nie spocznę do póki nie dowiem się o co w tym wszystkim chodzi...